środa, 6 marca 2013

Holly Down Wood

Legio! Co z Pucharami?
Projekt Legia Warszawa i europejskie puchary poczeka przynajmniej rok. Tak wiem, będzie miejsce dające awans do kwalifikacji już teraz, na pewno... Ale czy to ma sens? Fakt, mieć a nie mieć, różnica zasadna. Mając jednak na uwadze to co ma Legia, trzeba się zastanowić czy to aby nie jest nic.

Przyjście Bogusława Leśnodorskiego do stołecznego klubu wydawało się, że odmieniło go o 180 ˚. Świetne transfery, porządki w samym klubie, reorganizacja struktur. Przede wszystkim człowiek z pomysłem na funkcjonowanie i działanie podmiotu. To za mało...



Konkurencja.


  1. Aktualny mistrz Polski - Śląsk Wrocław, mierzy raczej w pierwszą piątkę niż majstra. Kłopoty płacowe, odejścia zawodników. To nie przeciwnik.
  2. Rywal zza miedzy, Polonia W. można by pomyśleć Polonia Wojciechowska, ale nie. Chłopacy mogą być groźni pomimo znacznych ubytków w składzie i groźby kolejnych dezercji. Problemy finansowe zmuszają do dobrej gry i wypromowania się by móc z Wojciech... przepraszam z Warszawy odejść. Tymczasem walka trwa.
  3. Poznańska lokomotywa. W zimowym okienku transferowym dorzuciła węgla do pieca i pozyskała kilku zawodników. Dzięki grze jednego - Hamalainena, powiało trochę brazylijską finladią w pierwszej wiosennej kolejce. W drugiej już tylko finlandią... Mimo to Lech wydaje się najgroźniejszy. Kwestia stabilizacji i utrzymywania wysokiej formy. 
To za mało...

Wzmocnienia jakie dotknęły Warszawską Legię miały tylko utwierdzić w przekonaniu jej kibiców kto zostanie mistrzem w sezonie 2012/2013. Brzyski, Dvalishvili, Jodłowiec. Który zespół polskiej ekstraklasy by ich nie chciał? Nie ma takiego. To za mało...

Ktoś powie tak, ale oni dopiero przyszli i już chcecie wyników. Muszą się zaaklimatyzować, poznać z nowymi kolegami itp.itd. Tak tylko, że zanim oni łaskawie to zrobią to już może być za późno. Liga jest dość krótka, pozostało 13 kolejek. z teoretycznie "słabszymi" zespołami już grali lub będą grać niedługo. w pt (08.03.2013r.) zawitają do Bielska Białej. Gdzie indziej szukać punktów?

Legia jeśli się nie pozbiera i poskłada do kupy i nie zacznie trząść polskim poletkiem piłkarskim, w kolejnym sezonie będzie znów pucharowa posucha...



niedziela, 28 października 2012

Made by...

Ogarnij Się !!!
Czystki jakie dotknęły włoską Serie A w 2006r. miały całkowicie oczyścić tamtejszy futbol z ustawiania meczów i "doboru" sędziów. Sprawa dotknęła między innymi AC Milan, Lazio, czy Fiorentinę, którą ostatecznie uniewinniono z powodów jak to określono "wmieszania niesłusznego w całe zajście". Tymże klubom zostały wymierzone przeróżne kary, które miały większy bądź mniejszy wpływ na ich przyszłość. Zakładając optymistyczną wersję skuteczności wyroków, nadal coś jest nie tak...

Największe  konsekwencje poniósł Juventus Turyn, którego degradacja do Serie B i odjęcie 9 punktów przed startem rozgrywek ustawiło na piedestale i został on ikoną korupcji włoskiej piłki. Na szczęście szybko powrócił on do pierwszej ligi, próbując odzyskać dawną chwałę. Początki nie były proste. Brak odpowiedniego trenera, ubytki w składzie znaczących postaci nie chcących grać w drugiej lidze dawały o sobie znać przez dłuższy czas.

W końcu jednak Bianconeri wyszli na prostą. Odmianę przyniósł sezon 2011/12. Nowy stadion, nowi zawodnicy, trener z przeszłością klubową. Na efekt nie trzeba było czekać. Zdobyte mistrzostwo kraju we wspaniałym stylu wygrywając 23 mecze remisując 15, nie zaliczając porażki! Czego chcieć więcej, awans do Champions League, Scudetto i powrót na szczyt.

W kolejnym sezonie kontynuacja znakomitej passy, aż tu nagle taki mecz... na Sycylii... z Catanią... Prawidłowo zdobyta bramka przez gospodarzy, zawodnicy się cieszą, na tablicy wyników jest 1-0. Jednak panowie sędziowie się naradzają i bramkę drogą dedukcji oraz dialogu postanawiają unieważnić. W drugiej połowie po podobnej akcji i spalonym napastnika Juve obejmuje prowadzenie. Żeby Sycylijczykom się nie wydawało że mogą coś osiągnąć w tym meczu, zostają wykartkowani w 1 połowie, a w drugiej jeden nieszczęśnik dostaje drugą i wylatuje z boiska. Juventus będąc zespołem lepszym w przekroju całego spotkania zwycięża 0-1. 

Ogromna fala krytyki na pewno spadnie na sędziów tego spotkania, którzy ewidentnie pomogli gościom w wywiezieniu korzystnego wyniku. Tak wiem, kupili mecz, jasne, to oni stoją za tym wszystkim z roku 2006, więc czego się spodziewać? Mecz na pewno był ustawiony.

Nie sądze.

Pytanie jest inne. Znając obraz włoskiej piłki na arenie europejskiej i mając na uwadze dbałość o zminimalizowanie pomyłek sędziowskich w meczach, kto przydziela sędziów nie znających się na swoim fachu do meczów czołowych drużyn ligi? Pan Gervasoni (sędzia główny spotkania) rozstrzyga spotkania od pamiętnego 06... Zatem doświadczenie i obeznanie w realiach włoskich ma. Życzę mu trafniejszych decyzji na przyszłość...