środa, 15 sierpnia 2012

Powinni tego zakazać!

Forza Italia...
Sobota, godzina 20:00 - w jednym z polskich pubów pojawia się grupka oczekująca od najbliższych 2-3 godzin dobrej zabawy i wielkich emocji.
20:10 - pierwsze rozmowy, pierwsze przewidywania co do przebiegu wydarzeń.
20:35 - klub zaczyna się zapełniać, personel ma coraz więcej pracy, widać coraz bardziej tworzące się dwie opozycyjne strony.
20:45 - pierwszy gwizdek... który wybrzmiewa jedynie w wyobraźni kibiców...


Tak, we wspomnieniach pozostaną derby Mediolanu, Rzymu oraz derby "d'Italia". Pomijając już wiele ciekawych pojedynków na sycylijskiej ziemi czy między gigantami. Wielka tradycja stoi za tymi meczami, ale ktoś uznał, że to się nie opłaca...

Obecnie liga włoska przeżywa swego rodzaju regres. Poziom rozgrywek spada, z czołowych klubów odchodzą największe gwiazdy (np. masowy wykup PSG (o zgrozo), Lavezzi, Ibrahimovic, T. Silva). W związku z tym kluby mają coraz większe problemy w europejskich pucharach. Od dłuższego czasu żaden włoski klub nie zdobył Champions League. (pomijam Inter Jose Mourinho, ponieważ mam wrażenie, że Jose zdobyłby CL nawet z chłopakami z podwórka). To daje efekt mniejszej ilości pieniędzy w kasie i braku funduszy na zakup klasowych piłkarzy i tu kółko się zamyka.

Jednak nawet tyle problemów nie może przyćmiewać faktu, że w Polsce włoski futbol jest popularny. Istnieje wiele stron poświęconych poszczególnym klubom, które zrzeszają setki kibiców. W chwili obecnej zostali oni zmuszeni do korzystania z "alternatywnych" metod oglądania swoich drużyn - niekoniecznie legalnych.

Canal+ decyzję o usunięciu Serie A z ramówki podjął analizując badania oglądalności. Wskazywały one jednoznaczny spadek przy jednoczesnym wzroście zainteresowania Ligue 1. Zatem normalnym wydaje się pozbycie się zbędnego "balastu" tym bardziej, że prawa do transmisji na nadchodzący sezon wcale nie były tanie.

Mam nadzieję, że tanie okażą się dla innych stacji telewizji i będziemy mogli się cieszyć Legą Calcio nadal.

piątek, 3 sierpnia 2012

Kto by się przejmował...?

Jak to się stało?
Był sobie turniej... piłkarski... istotny dla tych którzy istotni nie byli. Mimo to zaistnieli, mając istotnie w głębokim poważaniu swoich przeciwników. Może i nie mieli potencjału, brakowało umiejętności, przygotowań w najdroższych kurortach. Natomiast pokazali hart ducha oraz to co inny zlekceważyli - element zaskoczenia.

Czy można pokonać najdroższą drużynę świata? Okazało się, że tak. Choć do niedawna wydawało się to dość niemożliwe. Kolejne mecze bez porażek ozdabiane seriami zwycięstw, przyćmiewały nawet pokolenia takich gwiazd jak Maradona czy Pele. Brazylia końca lat 90 i początku XXI wieku, zdawała się być chłopcami z boiska zebranymi dla zabawy przy "campeones".

Lata upokorzeń. Dzięki nim mamy przecież słynne powiedzenie "grają pięknie jak zawsze i przegrywają jak zawsze...". Dzisiejsze czasy dominacji poprzedziły pasma nieudanych występów w największych turniejach globu czy europy. W 1984 roku zajęli II miejsce na euro rozgrywanym we Francji. To "great success" powiedziałby Borat. A co po drugiej stronie medalu? Brak kwalifikacji do tegoż samego turnieju 8 lat później. Zatem porównując to z obecnym stanem, można zapytać, czego chcieć więcej?

A no, coś by się znalazło... Tyle, że mecze dzielą się na te ważne, mniej ważne, i o pietruszke. Piłkarze "La Furia Roja" najwidoczniej uznali, że tytuł olimpijski do szczęścia nie jest im potrzebny. Zabrakło pomysłu i błysku geniuszu, którym oświecali resztę piłkarskiego światka, jakby zapomnieli zapłonu... a może chęci na jego odpalenie?

Wiele niesamowitych i nieprzewidzianych futbolowych historii widział ten świat. Niestety był też świadkiem triumfu samurajów nad nieosiągalnymi jak do tamtej pory Hiszpanami. Honduras w następnym meczu tylko uwidocznił jeszcze dobitniej, jak bardzo morale i wola zwycięstwa są ważne w piłce nożnej. Mając na uwadze poprzednie mecze kampeonsów, ciężko uwierzyć, że nie byli w stanie zdobyć 6 punktów. 

Koniec końców, futbol niestety taki jest. Ma swoje ciemne strony mocy, którymi są brak zaangażowania oraz lekceważenie przeciwników. I kto by się przejmował tym, że najlepszym nie przystoi taka postawa...